Google

niedziela, 3 czerwca 2007

Co dobre...

...szybko się kończy. Taki wniosek wyłonił się na powierzchnię mego umysłu niczym góra lodowa, której większa część jest jeszcze nieznana... Późny wieczór zakradł się do zegarka niczym mały pajączek-akrobata, zwieszający się ze swej nieuchronnej nici... Dźwięki Eluvium podejmują próbę uśpienia mej świadomości...
Nie powinnam chyba słuchać takiej muzyki po zachodzie słońca, gdy czeka na mnie z utęsknieniem entomologia. Ale niestety, muzyka płynie do mych uszu spokojnym strumieniem niedostrzegalnych fal... :) I, jak widać współgra z moją jaźnią, tworząc dziwny stan... ;)
Hmm... kreatywność... doba rzecz, lecz problem polega na tym, że w moim przypadku pojawia się spontanicznie i nieoczekiwanie, a co za tym idzie, w momentach, które niestety nie pozwalają na jej wyewoluowanie do form wyższych. Obrazy przesuwają się w mej głowie niekontrolowane niczym kalejdoskop, z prędkością, przy której nie mogę ich pochwycić i zatrzymać... umykają niczym spłoszone letnim deszczem motyle... i znikają w oddali, w mglistej poświacie mych myśli... Niektóre powracają jak echo dawnych wspomnień, lecz już nie tak barwne i tętniące życiem... Nie pozostaje mi więc nic innego jak czekanie na odpowiednią sposobność... :)

2 komentarze:

Kingston pisze...

Odmienne stany świadomości. Super przekaz

Corte® pisze...

dziękuję :)
te stany robią swoje ;D