Google

sobota, 22 grudnia 2007

Po i przed...

Po długim czasie artystycznej niemożności... za sprawą dosłownie kilku sekund posłyszanych dźwięków utworu zatytułowanego 'Death is the Road to Awe' Clinta Mansella, obiecałam sobie poprawę i postanowiłam mocno, że jutro coś zrobię (namaluję, narysuję...). Bo tak nie powinno być.
Dziękuję Clint...
Z innej kobiałki... przybyłam na święta w lepsze strony. Czas szybko biega, a kiedy przyjechałam to od razu zauważyłam, że wziął nogi za pas i ucieka galopem wręcz... To to, to tamto, raz tu, raz tam... bieganina. Święta gdzieś się w tym wszystkim podziewają, czmychają ukradkiem, pokątnie... Gdy byłam mała łatwiej je było dostrzec...
tak, dawne czasy...