Nie, to miejsce nie umarło... ono tylko hibernowało.
Długo bo długo, ale w końcu Clint Mansell mi o nim jakoś przypomniał i nagle zachciało mi się coś napisać... chociaż nie wiem jeszcze co. Nie chcę pisać teraz co u mnie, bo to nie ma sensu w zasadzie...
może napiszę tylko że muzyka i film zakręciły mi w głowie i tylko bym tak siedziała i na zmianę słuchała i oglądała... ale życie to nie film, a i z muzyką może czasem mieć tyle wspólnego co kakao z zeszłorocznym śniegiem.
To by było na tyle, jeszcze sama sobie dziś życzę, aby następny wpis pojawił się jednak szybciej niż ten w odniesieniu do poprzdniego...






1 komentarz:
No tak, jakiś krok do przodu, na dA również. Powodzenia w dalszym tworzeniu.
Prześlij komentarz